Rene Furterer – opinie po magicznym treflu z Amazona

Zaliczam się do grupy osób, które od zawsze miały słabszy organizm. Odkąd pamiętam, to praktycznie kilka razy do roku borykam się z mniejszymi lub większymi infekcjami, często choruję na anginę i inne choroby, które wymagają leczenia antybiotykami. Zdaję sobie sprawę z tego, że ciągłe przyjmowanie jakichś lekarstw niszczy florę bakteryjną mojego organizmu i pozbawia go niezbędnych do funkcjonowania witamin i minerałów. To pewnie dlatego też, wygląd moich włosów pozostawia wiele do życzenia. Są one słabe, bardzo cienkie, delikatne i przerzedzone. Chociaż moim marzeniem jest posiadanie długich włosów, to na dobre to sobie odpuściłam. Z tak małą ilością włosów na głowie tylko krótkie fryzury prezentują się w miarę dobrze.

Recenzja Rene Furterer i opinie po kuracji

Od czasu do czasu podejmuję walkę z wypadającymi włosami i szukam coraz to nowszych preparatów, które mają mi pomóc. W pewnym momencie przez zupełny przypadek trafiłam na Amazonie na ampułki o nazwie Rene Furterer.

Produkt był w promocji, stał na widoku i przykuł moją uwagę. Postanowiłam wypróbować tej kuracji, bo wyczytałam, że w składzie jest między innymi biotyna, która ma silne właściwości budujące włosy. Kupiłam opakowanie z dwunastoma kapsułkami i zaczęłam regularnie je stosować. Chociaż od samego początku nie widziałam żadnych efektów, to postanowiłam dać produktowi kolejną szansę i kupiłam jeszcze jedno opakowanie. Niestety w dalszym ciągu moje włosy były cienkie i słabe. Co prawda, pojawiły się jakieś nowe mieszki włosowe, ale gdy tylko przestałam stosować ten preparat, to włosy wróciły do swoje starej formy. Jednym słowem był to nietrafiony wybór.

Moje włosy potrzebowały czegoś porządnego

Jako, że znowu zachorowałam na anginę i znowu przez dłuższy czas musiałam brać antybiotyki moje włosy też na tym ucierpiały. Powiedziałam sobie, dość i postanowiłam coś z tym zrobić. Teraz wczytałam się w opinie internautów na temat różnych suplementów i odnalazłam środek o nazwie VitalHair. Są to tabletki adresowane do takich osób jak ja. Kapsułki należy spożywać regularnie przez pewien okres czasu, a ich skład korzystnie będzie oddziaływać na skórę głowy i cały organizm. W tym preparacie także odnalazłam biotynę. Tu jednak była ona podawana w skoncentrowanej dawce i połączoną ją z selenem, cynkiem, witaminą B6 i kilkoma innymi ekstraktami oraz minerałami.

Taka mieszanka okazała się znakomitą kuracją na moje problemy!

Włosy tuż po pierwszym opakowaniu zaczęły wyglądać trochę lepiej. Łatwiej mi się je rozczesywało, na grzebieniu było coraz mniej włosów, a fryzura stała jakby bardziej gęsta. W sumie zużyłam kilka opakowań kapsułek VitalHair i wiem, że to one pomogły mi się uporać z wypadającymi włosami. Na tą chwilę nie mam już takich problemów i powoli zaczynam myśleć o jakiejś dłuższej fryzurze. Włosy są bowiem elastyczne, gęste, błyszczące i mocne. Nie szkodzi im nawet farbowanie i suszenie suszarką lub prostowanie prostownicą.

Jestem jednym z przykładów na to, że tabletki VitalHair działają. Jeśli ktokolwiek zapyta się mnie co bym poleciła na osłabione i wypadające włosy, to zdecydowanie polecę ten produkt.

7 Responses to Rene Furterer – opinie po magicznym treflu z Amazona

  1. ivoona z grudziądza:) pisze:

    Na markę Rene Furtere trafiłam w Douglasie i byłam nawet zaskoczona w miarę przystępną ceną, która jednak wahała się w zależności od rodzaju produktu. Spodobało mi się, że mieli naprawdę ogromną ilość przeróżnie działających produktów. Ja oczywiście – szukałam czegoś na wypadanie włosów, które męczy mnie już od prawie pół roku. Wiecie, liczyłam, żę perfumermie Douglas zaoferują mi naprawdę profesjonalne produkty i, że Rene Furtere do nich należą. KUpiłam sobie zetsaw ich ampułek o wdzięcznej nazwie “Thripasic Reactional” za lekko 180 złoty. Możecie sami sobie wygooglować, że w opakowanie jest niestety tylko 12 kapsułek. Naprawdę droga kuracja.

    Jednak jak efekty? Przez pierwsze 3 tygodnie bardzo fajne. Naprawdę moje włosy stały się mocniejsze, bardziej sprężyste. W takim krótkim okresie oczywiście nie mogłam stwierdzić, czy faktycznie przyśpieszyły porost włosów. Ale w momencie gdy zużyłam ostatnią ampułkę, minął kolejny tydzień i po efektach.
    Pewnie bez dłuższej kuracji, kolejnego opakowania by się nie obyło. A na to mnie nie stać.

  2. GOŚ pisze:

    Chyba jednak co kapsułki, to kapsułki. Zdecydowanie lepiej jest stosować coś od wewnątrz. Przecież nawet najdroższe ampułki do włosów mimo wszystko są nakładane na skalp, od zewnątrz. :/

    • Patryceek80 pisze:

      Ja już sama nie wiem, czy na porost włosów naprawdę pomaga cokolwiek! Stosowałam kapsułki z biotyną od Biotebalu. Moje włosy nie zaczęły rosnąć szybciej!

      • marina n. pisze:

        Zauważ, że biotebal ma tylko biotynę w składzie. To, że wszędzie ją reklamują jako kluczową substancję do posiadania ładnych włosów i zdrowej skóry i paznokci, to nie znaczy, że jest jedyną istotną w tym procesie witaminką. Może miałam inne niedobory, których biotyna nie była sama w stanie pokryć. Ja zawsze jak wybierałam sobie jakieś preparaty, to szukałam tych najbardziej kompleksowych. Szczególnie lubię, gdy w składzie jest selen, cynk witamina b6. Sama biotynka to troszkę za mało.

  3. Zosia123 pisze:

    Uf! To dobrze, że ich nie kupiłam, nawet na promocji. Od razu martwiła mnie jednak ilość kapsułek, zastanawiałam się, czy mogę na nie sobie pozwolić choćby finansowo. Trochę się w sumie oszukiwałam, że przecież to inwestycja w zdrowe włosy i na pewno moje samopoczucie będzie po tym o wiele lepsze… Pewnie skończyłabym teraz jeszcze bardziej sfrustrowana brakiem pieniędzy 😮

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− dwa = siedem