Koncentrat energetyzujący na porost włosów MonRin – opinie okazały się nieprawdą

W ubiegłym roku bardzo dużo chorowałam. Wciąż zażywałam antybiotyki, przez co czułam się bardzo osłabiona. Zauważyłam, że słabsze stały się również moje włosy – wypadały.
Jako, że byłam sceptycznie nastawiona do zażywania tabletek, które mają za zadanie polepszyć strukturę włosa, szukałam w Internecie innych, alternatywnych produktów. Czytałam opinie na temat znalezionych preparatów oraz analizowałam skład, zwracając uwagę na to, czy nie produkt nie zawiera czasem substancji na które mam alergię.

Koncentrat energetyzujący na porost włosów MonRin – opinie o składzie

koncentrat-monrin-opinieW końcu zdecydowałam się na MonRin, czyli koncentrat energetyzujący na porost włosów. Z opisu, jaki podawała ulotka, wynikało, że produkt jest bogaty w stężone aktywne składniki roślinne, które powstrzymują wypadanie włosów oraz przyśpieszają ich odrost. Są to między innymi: wyciąg z aloesu, wyciąg z palmy sabałowej, wyciąg z żeńszenia, wyciąg z rukwi wodnej itd. Oprócz tego producent gwarantował, że dzięki ich obecności zostanie pobudzone krążenie w skórze głowy, a także zostaną wzmocnione cebulki. Pomyślałam więc, że efekty będą zniewalające.
Cieszyło mnie też to, że nie będę musiała łykać żadnych kapsułek. MonRin –  koncentrat energetyzujący na porost włosów wystarczyło tylko wcierać w skórę głowy, bezpośrednio po umyciu włosów i nie spłukiwać. Efekty miały pojawić się po trzech miesiącach. Moim zdaniem to długo, ale mimo wszystko postanowiłam zaczekać.

Koncentrat MonRin uważam za stratę pieniędzy

Decyzji o zakupie żałuję do dziś – za każdym razem kiedy sobie przypomnę o tym produkcie. Wydałam około 80 złotych na 60 ml koncentratu, który tak naprawdę mi nie pomógł. Po jego zastosowaniu miałam wrażenie tłustych włosów. Wyglądały nieświeżo, a nakładałam preparat według tego, co podawała ulotka. Dodatkowo towarzyszył temu wszystkiemu świąd głowy i czułam się naprawdę niekomfortowo. Nie chciałam stosować tego koncentratu przez 3 miesiące. Nie dałabym rady…

Koleżanka poleciła mi coś innego

Mimo mojego wcześniejszego, sceptycznego nastawienia co do tabletek, przełamałam się. Koleżanka polecała mi produkt Vital Hair. Nigdy wcześniej nie słyszałam o takim produkcie, ale ponieważ wiem, że Anita nie rekomenduje „byle czego”, kupiłam go.
Skład tabletek bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Właściwie kapsułki są obecnie dla mnie również uzupełnieniem codziennej diety. Znaleźć tam można witaminę B6, niacynę, krzem, selen i wiele innych, kompleksowych składników.

Efekty Vital Hair pojawiły się w mniej niż miesiąc

A pierwsze efekty zauważyłam po 3 tygodniach od momentu rozpoczęcia kuracji. Włosy wzmocniły się i przestały wypadać. Dzięki Vital Hair nie tylko poprawiło się moje samopoczucie psychiczne – włosy to w końcu atrybut kobiecości, a więc ich ciągle wypadanie było dla mnie naprawdę bardzo dotkliwe, ale także czuję się lepiej. Najwyraźniej mój osłabiony po licznych chorobach i antybiotykach organizm domagał się o te witaminy, które przyjmuje codziennie wraz z Vital Hair.
Polecam te kapsułki, ze względu na to, że są skuteczne. I przede wszystkim dlatego, że nie powodują dyskomfortu, tak jak MonRin – koncentrat energetyzujący na porost włosów.  Obecnie rozpoczynam drugi miesiąc kuracji – jestem pewna, że już wkrótce zobaczę kolejne efekty.

3 Responses to Koncentrat energetyzujący na porost włosów MonRin – opinie okazały się nieprawdą

  1. Hania pisze:

    Bardzo nakręciłam się na MonRin… już nawet odłożyłam pieniądze, bo też kosztuje niemało. Potem doczytałam, że ma w składzie uwodorniony olejek rycynowy, który jest szkodliwy dla kobiet w ciąży… Niestety, u mnie skreśla to go całkowicie. :/

  2. nie kupujcie :( pisze:

    Parę miesięcy wybrałam się do trychologa i to właśnie on mi przepisał parę produktów od MonRin. Za wizytę zapłaciła sporo, za produkty jeszcze więcej… Nie ukrywam, że miałam wysokie oczekiwania i duże nadzieje.

    Naprawdę skrupulatnie stosowałam się do porad pani trycholog, zachowywałam ustaloną kolejność, serum wcierałam bardzo dokładnie.
    Po 4 miesiąca… CZTERECH moje włosy nadal wypadały. Były grubsze, to fakt, ale wypadały garściami.

    Nie poszłam więcej do tej “specjalistki”. Jeszcze znowu by mi coś wcisnęła. Sama sobie wygooglowałam najskuteczniejsze preparaty na porost włosów… No i okazało się, ze to nawet nie są żadne szampony tylko kapsułki! Mogłam od razu tak zrobić…

  3. monica90 pisze:

    Zgadzam się – miało być lekkie serum a bardzo obciążyło mi włosy. Nie ukrywam, że dość szybko mi się przetłuszczają, ale w takim tempie jeszcze nigdy. Po 5h musiałam umyć włosy ponownie. Tragedia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

× 2 = osimenaście